Zarządzanie konfliktem: co robić, gdy spierają się całe działy

6 min czytania
Zarządzanie konfliktem: co robić, gdy spierają się całe działy

Zarządzanie konfliktem w firmie polega na usunięciu jego źródła w systemie, a nie na łagodzeniu emocji. Spór między działami rzadko wynika z charakterów. Wynika ze sprzecznych celów, rozmytej odpowiedzialności i braku mandatu decyzyjnego. Styl rozmowy obniża temperaturę. Przyczynę usuwa dopiero zmiana zasad.

Zarządzanie konfliktem to nie zarządzanie przez konflikt

W firmach konflikt traktuje się jak awarię. Skoro ludzie się spierają, to znaczy, że coś jest nie tak z zespołem, z atmosferą albo z komunikacją. Tymczasem spór sam w sobie jest zjawiskiem normalnym, bo ludzie mają różne cele, różną wiedzę i różny zakres odpowiedzialności. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy firma nie potrafi tych różnic uporządkować.

Zanim pójdziemy dalej, trzeba rozdzielić dwie rzeczy, które w polszczyźnie chodzą pod jednym słowem.

Zarządzanie konfliktem to reagowanie na spór, który już powstał: nazwanie go, ustawienie ram rozmowy i doprowadzenie do rozstrzygnięcia. Zarządzanie przez konflikt, nazywane też zarządzaniem przez skłócenie, jest czymś odwrotnym. To świadome podsycanie napięcia między ludźmi, żeby wycisnąć z nich większy wysiłek. Pierwsze porządkuje firmę. Drugie produkuje bieżączkę, cynizm decyzyjny i rotację.

Zajmijmy się pierwszym.

Skąd naprawdę biorą się konflikty między działami

Wyobraź sobie firmę, w której każdy dział działa rozsądnie.

Sprzedaż chce sprzedać więcej, nawet jeśli produkcja nie jest w stanie tego dowieźć. Produkcja chce ograniczać koszty, nawet jeśli sprzedaż potrzebuje elastyczności. Logistyka chce uprościć proces, nawet jeśli klient oczekuje czegoś zupełnie innego. Każdy optymalizuje swój fragment i każdy ma rację w swoim fragmencie.

Tylko firma jako całość działa coraz mniej logicznie.

To nie jest problem ludzi. To jest problem projektowy. W sporach między działami wracają te same pięć źródeł:

  • Sprzeczne cele. Jeżeli każdy dział ma inne priorytety i inne mierniki sukcesu, współpraca zamienia się w walkę o własny wynik.
  • Rozmyta odpowiedzialność. Gdy kilka osób odpowiada za temat częściowo, nikt nie odpowiada za niego naprawdę.
  • Brak mandatu decyzyjnego. Nie wiadomo, kto może zamknąć sprawę, więc prosty problem żyje w firmie tygodniami.
  • Różne informacje. Sprzedaż wie jedno, finanse drugie, produkcja trzecie. Każdy decyduje na podstawie własnego kawałka rzeczywistości i dochodzi do innych wniosków.
  • Optymalizacja własnego podwórka. Wszystkie działy dowożą swoje cele, a wynik firmy stoi w miejscu.

Ostatnie źródło jest najgroźniejsze, bo w raporcie wygląda jak sukces.

Kiedy konflikt pomaga, a kiedy zaczyna kosztować

Nie każdy spór trzeba gasić. Dobrze poprowadzony konflikt pokazuje ryzyko, którego nikt wcześniej nie widział, zderza dwie perspektywy i kończy się lepszą decyzją niż zgoda wypracowana w milczeniu. Różnica zdań o rozwiązaniu jest zdrowa.

Granica jest jedna i widać ją gołym okiem. Dopóki spór dotyczy sprawy, pracuje na firmę. Od chwili, w której zaczyna dotyczyć ludzi i działów, zaczyna kosztować.

Wtedy z różnicy zdań rosną silosy. Ludzie przestają sobie ufać, zaczynają się asekurować, wysyłają maile do wiadomości trzech osób i pilnują, żeby wina wylądowała po drugiej stronie. W firmach, z którymi pracuję, brak rozstrzygnięć zjada od 20 do 40 procent czasu zespołów. Nikt tego nie księguje. Wszyscy to płacą.

To jest podatek od bałaganu.

Pięć stylów rozwiązywania konfliktu i granica ich skuteczności

Kiedy szukasz w sieci, jak zarządzać konfliktem, dostajesz najczęściej ten sam zestaw. Pięć stylów z matrycy Thomasa-Kilmanna: rywalizacja, współpraca, kompromis, unikanie, dostosowanie. Każdy opisany, każdy z plusami i minusami, każdy z instrukcją, kiedy go użyć.

To dobra siatka. Serio.

Tylko ona odpowiada na inne pytanie, niż zadałeś. Style mówią, jak się zachować, kiedy już siedzisz w sporze. Nie mówią, dlaczego ten spór powstał i dlaczego wraca co kwartał w tej samej sprawie. Jeżeli dwóch handlowców różni się temperamentem, dobrany styl rozwiązuje sprawę. Jeżeli sprzedaż i produkcja są rozliczane z celów, które się wykluczają, żaden styl nie pomoże, bo obie strony bronią wyniku, z którego zostaną odpytane.

Współpraca brzmi wtedy ładnie i kończy się niczym.

Efekt? Wracasz do tego samego stołu za sześć tygodni. Ci sami ludzie, ta sama sprawa, gorsze emocje.

Zły adresat decyzji

Wyobraź sobie poniedziałek. Pod gabinetem prezesa stoi kolejka.

Kierownik logistyki: „To nie my, to oni. Sprzedaż obiecała klientowi termin, którego z nami nikt nie ustalał”.

Kierownik sprzedaży: „Musimy to ruszyć, bo klient odejdzie”.

Dyrektor operacyjny: „Jesteśmy w trakcie”.

Prezes: „Dobrze, zajmę się tym”.

I zajmuje się. Za tydzień to samo, tylko z innym klientem.

Zły adresat decyzji to sytuacja, w której spór trafia do kogoś, kto nie zna szczegółów, zamiast do kogoś, kto ma mandat, żeby go rozstrzygnąć. Skutek jest podwójny. Góra wykonuje pracę dołu. Dół przestaje decydować, bo nauczył się, że i tak ktoś zamknie sprawę za niego.

Potem przychodzi cisza decyzyjna. Ludzie przestają zgłaszać napięcia, bo zgłoszenie kończy się kolejką pod gabinetem. Spór nie znika. Schodzi pod ziemię i wraca jako obwinianie: „nie przekazali”, „nie zrobili”, „To nie należy do mnie, bo nie mam tego w opisie stanowiska”.

Sekwencja jest zawsze ta sama. Najpierw brak decyzji. Potem lokalne obejścia. Następnie konflikt interesów. Później eskalacja. Krótkotrwała interwencja. I brak trwałego rozwiązania.

Strategie zarządzania konfliktem w miejscu pracy: od czego zacząć w tym tygodniu

Nie zaczynaj od rozmowy o emocjach. Zacznij od jednej kartki.

Weź spór, który wraca w Twojej firmie najczęściej. Nie ten najgłośniejszy, tylko ten najbardziej powtarzalny. Zapisz cztery rzeczy:

  1. Czego dotyczy spór naprawdę. Nie „braku komunikacji”, tylko konkretu: terminu, ceny, priorytetu, zakresu.
  2. Kto ma mandat, żeby to rozstrzygnąć. Jedno nazwisko, nie „zarząd”. Jeżeli nie umiesz go wpisać, właśnie znalazłeś przyczynę.
  3. Do jakiego progu decyduje sam. Kwota, termin, zakres. Poniżej progu decyzja zapada niżej i nikt jej nie odkręca.
  4. Kiedy sprawa idzie wyżej. Konkretny warunek, nie „gdy się nie dogadają”.

Cztery pola. Kwadrans roboty.

W jednej z firm, z którymi pracowałem, biuro obsługi klienta dostało mandat do 300 zł bez pytania kogokolwiek o zgodę. Sprawa, która wcześniej chodziła po firmie trzy dni, zaczęła zamykać się w cztery godziny. Nie zmieniliśmy tam ludzi, procedury ani systemu informatycznego. Zmieniliśmy jedną liczbę i jedno nazwisko przy niej.

Brzmi banalnie? Bo jest banalne. Trudność nie leży w kartce, tylko w tym, że ktoś musi się pod tym progiem podpisać i potem go nie łamać. Mandat, który szef cofa przy pierwszej niewygodnej decyzji, nie jest mandatem. Jest teatrem decyzyjnym.

ZAPAMIĘTAJ

Konflikty między działami nie biorą się z tego, że ludzie są trudni. Biorą się z tego, że system nie mówi, kto rozstrzyga.

Odpowiedz sobie szczerze:

  • Czy w mojej firmie da się wskazać jedną osobę, która zamyka spór między dwoma działami?
  • Czy cele moich działów da się zrealizować jednocześnie, czy jeden wygrywa kosztem drugiego?
  • Czy spory, które trafiają na moje biurko, faktycznie wymagają mojej decyzji?

Ten tekst nazywa mechanizm i daje Ci jeden krok. Nie daje całej struktury: kontraktu decyzyjnego, trzech ról w każdej decyzji, łańcucha dowożenia i progów eskalacji, po których sprawa idzie wyżej. To siedzi w Tomie 8: Efektywna struktura decyzyjna firmy, a szerszy kontekst w kolekcji Właściciel i zarząd.

Najczęstsze pytania

Jak zarządzać konfliktem w zespole?
Zacznij od źródła, nie od emocji. Sprawdź, czy spór dotyczy celów, odpowiedzialności czy informacji, którymi obie strony dysponują. Potem ustal, kto ma mandat, żeby go rozstrzygnąć, i do jakiej kwoty albo do jakiego terminu decyduje sam. Rozmowa bez takiego ustalenia obniża napięcie na kilka dni. Przyczynę usuwa dopiero zmiana zasad.
Jak reagować na konflikty między pracownikami?
Reaguj szybko i najpierw osobno z każdą stroną, zanim spór stanie się publiczny. Pytaj o fakty, nie o odczucia: co się wydarzyło, kiedy i czego dotyczyła sporna decyzja. Jeżeli okaże się, że obie strony realizują cele, których nie da się pogodzić, nie rozsądzaj ludzi, tylko zmień cele. Winny jest wtedy system, nie pracownik.
Jakie są 5 sposobów rozwiązywania konfliktów?
Najczęściej wymienia się pięć stylów z matrycy Thomasa-Kilmanna: rywalizację, współpracę, kompromis, unikanie i dostosowanie. Rywalizacja jest szybka i kosztuje relacje. Współpraca daje najlepszy wynik i zabiera najwięcej czasu. Kompromis działa doraźnie. Unikanie odsuwa sprawę w czasie. Dostosowanie kupuje spokój kosztem jednej strony.
Jakie są przykłady konfliktów w pracy?
Typowe przykłady to spór sprzedaży z produkcją o termin realizacji, spór logistyki z obsługą klienta o priorytet zamówienia i spór finansów z każdym innym działem o budżet. W każdym z nich obie strony mają rację w swoim zakresie. Konflikt bierze się stąd, że firma rozlicza je z celów, których nie da się zrealizować jednocześnie.
Jak w pracy rozwiązywać konflikty?
Nazwij konkret, o który idzie spór, zamiast mówić o złej komunikacji. Ustal, kto podejmuje decyzję i przy jakim warunku sprawa idzie wyżej. Zapisz to ustalenie, bo ustne rozejmy nie przeżywają pierwszego trudnego tygodnia. Po miesiącu sprawdź, czy ten sam spór wrócił. Jeżeli wrócił, przyczyna leży w celach, nie w ludziach.

Czytaj dalej

Powrót do blogu